poniedziałek, 19 czerwca 2017

Moja letnia oaza spokoju

Nie mam ręki do kwiatów, a jako dziecko mogłabym dać sobie włosy uciąć byleby dziadek dał mi ponosić ciężką, metalową konewkę. Pamiętam jak pomagałam mu podlewać pomidory, które uprawiał pod folią. O matko! Jaki to był zapach ...
Kiedy w zeszłym roku wszystkie kwiaty na balkonie zjadły mi mszyce, a surfinie i pelargonie pofarbowały mi płytki na balkonie, stwierdziłam, że nigdy więcej tego sobie nie zrobię.

Równocześnie nie mogłam zrezygnować z kawałka zielni pod własnym oknem i nie ukrywam pozazdrościłam sąsiadom, którzy relaksują się na balkonie z książką i różowym flemingiem na podłodze.

Do kupna podwieszanego fotela miałam kilka podejść, ale dopiero to ostatnie zakończyło się sukcesem. Co prawda los postanowił ze mnie zadrwić i w kartonie zabrakło najważniejszej śruby, która trzyma całą konstrukcję. Na szczęście trafiłam na bardzo miłego pracownika Leroy Merlin, który po prostu wyjął śrubę z fotela ekspozycyjnego i mi ją dał ;) - ma się ten urok osobisty.
A teraz niech się wali, pali, pada śnieg i chociaż miałabym 40 st gorączki (tak jestem meeeega przeziębiona) będę siedziała w moim bujanym fotelu. A jeśli chcecie zobaczyć relację z kupna fotela kliknijcie w zdjęcie poniżej.
Jakie kwiaty królują na Waszych balkonach?

piątek, 16 czerwca 2017

Jak to jest być żoną kolarza? - VlogAlert

Korzystając z wolnego dnia w środku tygodnia pojechaliśmy do Puław, 
które musiały przetrwać kolarski najazd. Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji!
Aby obejrzeć vloga kliknij w zdjęcie :)

wtorek, 13 czerwca 2017

Bycie sobą to najtrudniejsza rzecz jaką możemy zrobić

Do kitu jest bycie dorosłym. Żebyśmy mieli jasność: nigdy, przenigdy nie wróciłabym do szkoły. Zawsze męczyło mnie pakowanie ludzi w pewne ramy. Musisz być taka, a nie siaka, powinnaś zachowywać się tak, a nie inaczej, Twoi rówieśnicy mają lepsze oceny, grzeczniejszych znajomych, powinnaś być bardziej otwarta ... sratatata. Stresowało mnie robienie czegoś tylko dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekiwał. Dlatego się buntowałam.
"(...) są osoby, które uważają, że istnieją pewne rodzaje ludzi, a potem starają się być tacy, jak jeden albo drugi rodzaj. Ale mamy też takich, którzy wyśmiewają teorię rodzajów i nie pozwalają się się grzecznie zaszufladkować w ramach jakiejś żałosnej ograniczonej kategorii."

Męczył mnie i dusił wyścig do osiągnięcia jak najlepszych wyników. Czy to, że miałam dwóję z matmy, chemii i fizyki sprawiło, że dziś jestem gorsza? Absolutnie nie. Już dziś wiem, że wygrałam życie, mimo tego, że chowałam książki pod poduszkę podczas snu, aby wiedza sama weszła przez ucho. Żeby nie było: nie byłam totalnym nieukiem, po prostu nie zawsze było mi po drodze na lekcje z niemieckiego :P

Bolało mnie, kiedy rówieśnicy wystawiali mnie na potężne próby osobowościowe, kiedy śmieli się ze mnie bo mam gorsze stopnie, dziwne buty, czy wyłupiaste oczy. Jednocześnie rozpierała mnie duma kiedy nie ulegałam presjom. Nigdy nie dałam się wpakować w żadne ramy i chociaż nie raz przypłaciłam to łzami i spędzałam sen z powiek moi rodzicom, to dziś wiem, że moje zachowanie w okresie dojrzewania doprowadziło mnie do tego kim jestem dziś. A jestem zdecydowaną, dorosłą kobietą, która zawsze stawia na swoim.

"(...) A potem któregoś dnia zaczniesz szukać siebie w lustrze i nie będziesz w stanie się zidentyfikować - będziesz widzieć jedynie wszystkich innych. Będziesz wiedział, że zrobiłeś to, czego inni po tobie oczekiwali. Zasymilujesz się. Znienawidzisz się za to, bo będzie za późno."

I to są dla mnie słowa, które powinna usłyszeć każda dorastająca osoba. Powinna zostać zapewniona, że wszystko jest z nią okej. To nic, że dziś miała gorszy dzień, albo rok szkolny. Ważne żeby wiedziała, że każda decyzja do czegoś prowadzi, że może mieć nie zawsze przyjemne konsekwencje.
Cieszę się że mam za sobą dojrzewanie, chodzi mi o to z wieku nastoletniego, bo przecież nadal dojrzewam. Jestem jak wino, z wiekiem lepsza i mam lepszy kolor ;)

Cytaty pochodzą z powieści Matthew Quick'a "Wszystko to co wyjątkowe", którą z pewnością poleciłabym tym, którzy codziennie walczą z samym sobą. W tym całym zwariowanym świecie łatwo zgubić swoją drogą, a dla akceptacji otoczenia gotowi są zrezygnować z największej wartości w życiu: SIEBIE. Książka ta jest kompasem, który być może nie jednego już człowieka pokierował tam, gdzie być powinien.
Ale czadowo to ujęłam, nie?!

sobota, 3 czerwca 2017

Nigdy nie bądź tłem

Miałam kontuzję głowy. Prawdziwą, niewymuszoną, przewlekłą kontuzję funkcji myślowych. Ostatnio byłam wszędzie - byle nie tu. Wiecznie na kursie praca-dom. Stwierdziłam, że nic na siłę - jeśli nie mogę napisać nic z czego jestem zadowolona, to po prostu tego nie będę robiła i nie będę miła do siebie o to żalu. Czuję letni przypływ energii i chęci do zrobienia czegoś nieprzeciętnego. Poza tym moi fani tęsknią za błyskotliwymi spostrzeżeniami.

Przez chwilę byłam w małym zawieszeniu, nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego jak bardzo wpływa to na moje samopoczucie, ale w końcu stwierdziłam: niech się dzieje wola nieba - jak nie teraz, to złapię pociąg z następną szansą. Co ciekawe: ludzie zmieniają swoją opinie w zależności od tego w  którą stronę wieje Twoja flaga (to przenośnia stanu psychicznego). Dlatego nie słuchajmy innych, kiedy czujemy, że nie są wobec nas szczerzy.

Dodatkowo czułam się jak jakieś tło, a ja nie lubię być tłem ...  no i nie chcę. Bycie odnośnią do podejmowania decyzji o Tobie bez Ciebie jest do bani. Dopasowywanie się do schematów, których nie czujesz też nie powinno zawracać Ci głowy.  Nie będę i nie jestem jakimś tam starym, szarym tłem, dzięki któremu inni czują się lepiej. Ja jestem główną bohaterką mojej własnej historii i jeśli komuś z tym źle i postanowi zabrać moją energię może mieć z tym problem w dalszej perspektywie... bo to odbije się czkawką, bynajmniej nie na mnie ;)
Ja się wyleczyłam, ale niektórzy  muszą żyć ze stałą kontuzją głowy, nie zdając sobie sprawy z tego, że budują sobie tylko tło do życia nie grając w nim głównej roli. Bosz! jakie to mądre ;)

poniedziałek, 27 marca 2017

#motywacja - nie bój się nie skołczuję Cię w tym poście

Dla tych którzy są bardziej aktywni w social media nie muszę tłumaczyć czym są hasztagi. Co się stanie jeśli użyjecie hasztagu "motywacja"? Jakie zło czai się za rogiem kiedy nieopatrznie staniecie się targetem?

Tajemnicą nie jest to, że prowadzę bloga. Dla tych, którzy nie zdawali sobie z tego sprawy może być to małe zaskoczenie. W różny sposób daję o sobie znać. Wstawiam informację na facebooka i instagrama, spamuje znajomych, czasami chowam się w lodówce i z niej wyskakuję.

Ostatnio czuję, że mam na prawdę dobry czas. Odpuściły mnie zimowe smuteczki, poczułam powiew świeżości, zdystansowałam się, zdałam sobie sprawę, że przecież coś mnie czeka. Znalazłam swój plan B, a nawet C, gdyby coś nie wypaliło.
Zbyt wiele pozytywnych emocji otrzymałam by coś miało mnie zniechęcić. Jeśli dawno nie mieliście w sobie takiego uczucia to koniecznie je przywołajcie lub szukajcie drogi by to poczuć. A to owo coś nazywa się "motywacja", kiedyś znane również pod hasłem "nadzieja na lepsze jutro". Ponieważ poczułam, że muszę się podzielić tym uczuciem z resztą świata - puściłam w eter zdjęcie i bez zbędnych wstępów dodałam hasztag "motywacja"... i wtedy się zaczęło. Stałam się targetem dla napakowanych trenerów personalnych, którzy wcale nie zachęcili mnie do skorzystania ze swoich usług.

Mój profil masowo zaczęło obserwować kilku Medżik Majków (z całym szacunkiem - nie mój typ), którzy na bank zaprojektowaliby mi ciało marzeń. Wpadłam do lajfstajlowej grupy docelowej.  A ja chciałam tylko dać znać, że jest mi w życiu dobrze. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak pracować nad sześciopakiem, ale zanim to - najpierw masa, później rzeźba. Tak to się chyba mówi, no nie?!
P.S A żeby tego było mało dowiedziałam się, cytuję: 
w przyszłości będzie można polecać Twój profil.
Ja się polecam już teraz i niech moc będzie z Wami!