sobota, 5 marca 2016

Życie pisze najlepsze scenariusze

Znacie osoby wokół których dzieją się sceny niczym z filmów? Bo ja znam. Czasami są to szczęśliwe sceny z happy endem, ale czasami takie, że zastanawiam, jak to jest możliwe, że to się w ogóle dzieje.

Opowiem Wam trochę o takiej osobie. Pewnie chaotycznie, ale w mojej głowie ma to sens.

Kiedyś była nastolatką o długich blond włosach, duszą towarzystwa, przewodniczącą wszystkich dziewczęcych klubów.

Kręciła najlepsze fikołki na trzepaku i robiła najśmieszniejsze błędy ortograficzne. Przenosiła cały bałagan ze swojego biurka, na biurko młodszej siostry. Kiedy mama gasiła światło w pokoju, włączała w tv "Gęsią skórkę" i oglądały ją razem, aż mama się nie zorientowała, że dziewczynki nie śpią. W wakacje do późnych godzin wieczornych śpiewała ze swoją siostrą do dezodorantu piosnki Anastaci, zbierając przy tym niemałą widownię pod swoim balkonem.

Kiedyś dziadek dokarmiał ją Milki Wayami, wielu obwinia go za to, że trochę się jej przytyło, ja wolę myśleć, że od nich jej włosy robiły się jeszcze jaśniejsze. A ewentualne problemy z wagą, po których nie ma śladu wolę zrzucić na za słodką herbatę.

Przedstawiła swojej młodszej siostrze jedną z jej najlepszych przyjaciółek, legendarnym tekstem: Cześć dziewczyny? Znacie moją siostrę.... Choć grupka do której podeszły nie przepadała za nimi, bo ich dom został wybudowany na najlepszych krzakach z malinami. Później spotykały się w ogródku jedząc maliny z krzaków które zostały. Ów dziewczyna przygotowała wtedy specjalność szefa kuchni: kogel mogiel z malinami i chrzęszczącym piaskiem w zębach.

Wprowadzała swoją siostrę do dorosłego towarzystwa w którym zawsze byli starsi i niedostępni przystojniacy. Na marginesie większość zakochana właśnie w starszej siostrze.
Bywa niezdarna. Czasami wpada na ściany lub kolegów i łamie nos. Czasami spada z dziwnych miejsc i trafia po raz kolejny do szpitala z wstrząśnieniem mózgu. Czasami jej młodszej siostrze wypada wazon z dłoni, a do jej oka wpada kawałek szkła i nie traci wzroku - takie rzeczy tylko w filmach. Czasami tak się przeziębia, że trafia do szpitala z podejrzeniem sepsy. Podczas tego pobytu np. wymotuje na swojego wtedy chłopaka, później narzeczonego, teraz ex narzeczonego.

Jej osobowość przyciąga jak magnez. Niestety czasami typy spod ciemnej gwiazdy. Ma grono "przyjaciółek" z którymi spotyka się od liceum. To niczym spotkania jak z Seksu w wielkim mieście. Z tym, że są to spotkania w małym mieście z mniejszą ilością szalonego seksu. Były to spotkania przepełnione głośnymi rozmowami ze słowami, które nie powinny wychodzić z ust damy, podczas których pije się średniej jakości wino. Teraz są to dużo dojrzalsze spotkania, jeszcze głośniejsze, ale z lepszej jakości winem, które zostało po drugich zakończonych zaręczynach. Zakończonych sukcesem, ale bez dużej imprezy weselnej... właściwie to nawet bez ślubu.

Jej młodsza siostra zawsze uważała, że to fajnie mieć takie grono przyjaciółek. Niestety wiąże się to czasami z licznymi problemami, kłótniami, intrygami, poufnymi informacjami wypływającymi nie wiadomo od kogo. Młodsza siostra czasami potrafiła stanąć w obronie tej starszej i nasmarować niemiłą wiadomość w jej obronie, tu cytat: ej odwal się od mojej siostry. Było też kilka brzydszych słów, za co teraz przeprasza tą koleżanką, bo chyba jest najlojalniejsza z całej paczki.

W gronie swoich przyjaciół miała również kolegów, którzy pojawiają się jeszcze od czasu do czasu. Nie musi się z nimi spotykać by wiedzieli, że coś jest nie tak. Czasami bez żadnych sygnałów piszą: Co się dzieje? Czy wszystko ok? Dziwne, bo częstą trafiają w punkt i piszą w najtrudniejszym momencie jej życia. To kumple, którzy potrafią przegonić najdziwniejsze typki, poczynając od chorych wielbicieli, po gówniarzy okradających jej siostrę, kończąc na mechanikach oszustach. To kumple, którzy pokonywali z nią rekordową liczbę okrążeń wokół osiedla. Gotowi przynosić jej prawdziwe krokodyle.

Ma wspaniałych, nowoczesnych rodziców, jedzących krewetki i pizzę. To również rodzice z podobno chorymi zasadami, gotowymi wydziedziczać swoje dzieci, choć nie bardzo mają z czego. Ma najmniejszego i najbardziej śmierdzącego jamnika świata. Wykonuje jeden z trudniejszych zawodów i jest w tym na prawdę dobra.

Nie myślcie sobie, że ta dziewczyna, a raczej kobieta jest jakąś niemotą życiową. Jedyne co jej średnio wychodzi to prowadzenie auta. Z każdej sytuacji wychodziła obronną ręką, jest silna, nie znam drugiej takiej osoby. Chciałam żeby to wiedziała.

W wielu nieszczęściach które się jej trzymały odnajdywała szczęście, ponieważ wokół niej były prawdziwie bliskie dusze. Tego chciałam życzyć osobie, którą Wam przedstawiłam. Mojej starszej siostrze.
Pamiętaj, że spotkało Cię największe szczęście w postaci oddanych przyjaciół, kochanej rodziny, pracy do której masz powołanie... a cała reszta przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie. Już Ci obiecałam, że jak urodzę kiedyś bliźniaki oddam Ci jednego. Po co mi dwójka :P

P.S Mała korekta, rodzice mogą wydziedziczyć z dwóch styranych życiem, białych dostawczaków - co za strata, zawsze takie chciałam.

6 komentarzy:

  1. Poplakalam sie!! Moja siostrzyczka❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie Małgosiu, cudowna miłość! ! A Madzi dużo dużo samych radosnych dni z tak wspaniałą rodziną i przyjaciółmi. Sto lat 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie napisane, kochajcie się dziewczyny i cieszcie że macie siebie nawzajem www.adriana-style.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pieknie piszesz. Widac ze kochasz swoja siostre ☺️ wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to post napisany rok temu, odświeżony z okazji urodzin mojej siostry, ale i takdostarcza mi mnóstwo inspiracji na codzień o których nie mówię i nie piszę :)

      Usuń