środa, 23 listopada 2016

Kuchnia marzeń

Uwaga! W tej kuchni miał się znaleźć jeszcze stół... Cóż z matematyki nigdy nie byłam dobra, ale według moich pomiarów miał się zmieścić. Rzeczywistość zweryfikowała plany.
Projektując swoją pierwszą kuchnię, wiedziałam, że musi się w niej znaleźć wyspa. Po pierwsze po to żeby jeść przy niej na co dzień, po drugie abym mogła uczestniczyć w imprezach (wiadomo, że prędzej czy później wszyscy przenoszą się do kuchni, więc ma to również funkcję integracyjną) i po trzecie dzieli przestrzeń na kuchenną i "salonową". 
Dzięki temu zyskałam dodatkowe miejsce do przechowywania. Od strony pokoju stoją dwa hokery, a półki od strony kuchni wykorzystałam jako barek. Schowałam tam również Thermomixa, z którym w poprzednim mieszkaniu miałam problem, bo cały czas stał na stole.
Ścianę nad wyspą zdobią kolorowe kuchenne grafiki oraz prezent, który dostaliśmy na ślub od moich przyjaciół, który przedstawia mnie w ulubionych burgundowych botkach i czapce kucharskiej oraz Pana Bulcia w żółtej koszulce lidera wyścigu. Uwielbiam ten obrazek.
Zanim udało nam się znaleźć stolarza minęło kilka wieków. Sprawdzałam różne miejsca, także projektowałam kuchnię w Ikei. Obawiałam się jednak. że nie uda mi się jej wpasować i zaplanować tak jak chcę, a koszty były zbyt duże żebym mogła popełnić jakiś błąd. Dlatego suma summarum skorzystałam z wiedzy doświadczonego fachowca. Sama mogłam wybrać uchwyty i oczywiście wskazać rozmieszczenie szuflad i pólek. Montaż mebli trwał jakieś trzy dni.
Dolna cześć aneksu to same szuflady. Spokojnie pomieściłam tam garnki, sztućce, przyprawy, a nawet ściereczki i serwatki. Górna część zabudowy została przeznaczona na półki. Dwie witrynki prezentują naczynia codziennego użytku, a także skromną kolekcję z Bolesławca. Znalazło się również miejsce na małą biblioteczkę z książkami kucharskimi. 
Na ścianie miała być pomarańczowa cegła, ale niestety pojawiły się wątpliwości co do funkcjonalności. Nie chciałam zasłaniać jej szkłem, a bałam się, że będą na niej zostawały tłuste plamy od gotowania. Nie chciałam też imitacji. Musiałam ustąpić.
Wzór płytek, które wybraliśmy najpierw pojawił się w mojej głowie. Podobały mi się hiszpańskie wzory. W pierwszej kolejności upatrzyłam szare, ale to nie było to. I nagle zobaczyła odcinek Singielki. Główna bohaterka ma dokładnie takie same. Po jakimś czasie zobaczyłam te płytki w katalogu Castoramy. Tyle, że tam zostały zaprezentowane w łazience. Okazały się być najcięższe ze wszystkich płytek które kupowaliśmy. Dziwię się, że nie odpadają ze ściany. 
Jestem gadżeciarą, zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie ładnie wyglądające sprzęty są dobre pod kontem użyteczności. Bardzo zdenerwowała mnie sytuacja w sklepie, kiedy wybrałam piekarnik. Podeszliśmy do sprzedawcy i poprosiłam, aby zamówił ten konkretny model, na co on zwraca się do Pana Bulcia (tak jakby mnie tam zupełnie nie było) i mówi: A dużo ona piecze?
- Halo, proszę pana ja tu stoję! 
A że jestem uparta. Mam swój retro piekarnik. Dużo piekę i nie narzekam na jego funkcje. 

Czasami żałuję, że mieszkam w dużym mieście. Nie ma czasu na spontaniczne wypady, albo przyjmowanie niespodziewanych gości, bo wszyscy są daleko. 
Gdyby jednak ktoś się skusił wpaść bez zapowiedzi, dostałby coś na ząb. Deski serów wychodzą mi perfekcyjnie.
Lidl świetnie wyposaża pod tym kontem. Do przygotowania przekąsek potrzebujemy:
kiełbasę Chorizo pokrojoną w cienkie plasterki
camemberta pokrojonego w trójkąty
oraz zestaw trzech serów hiszpańskich "Tapas de questo".

Chętnie zobaczę lub poczytam co znalazło by się w Waszej kuchni marzeń.

5 komentarzy:

  1. bardzo ładna kuchnia. my zamierzamy mieć podobne meble, tzn. z białymi frontami i drewnianym blatem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewniane blaty są przepiękne, ale trzeba o nie bardzo dbać uważać z ostrymi nożami :P

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dostałam w prezencie od taty :)

      Usuń
  3. O tak, również uwielbiam wyspy w kuchni :) Zdecydowanie Cię rozumiem - nie wyobrażam sobie np. zamkniętej kuchni w osobnym pomieszczeniu, po prostu nie.

    OdpowiedzUsuń