środa, 30 listopada 2016

Teorie spiskowe

Nie pytam, bo na pewno każdy z Was zna film bez którego nie ma klimatu zimy i świąt. Dlaczego o tym wspominam? Otóż: jest w nim scena kiedy bidulek Kevin musiał zejść do piwnicy zrobić pranie, a kiedy tylko się odwrócił pralka zamieniała się w strasznego potwora. W mojej głowie tworzą się podobne historie.

Zawsze kiedy nocuję u moich rodziców i zostaję sama na dole, muszę pogasić wszystkie światła i dotrzeć po ciemaku do schodów, a potem wbiegam ile sił na górę, byleby nie złapało mnie za nogę coś przerażająco... tak jestem dorosła.
Klasykiem jest oczywiście potwór z kurzu pod łóżkiem. Chociaż gotuję się od środka, nie ma szans żeby spod kołdry wysunął się nawet kawałek mojej stopy, bo na 100% coś mi ją odgryzie.

Pan Bulcio śmieje się ze mnie, że nie wynoszę śmieci. Mam na to dwa wyjaśnienia: po pierwsze mamy jasny podział obowiązków. Po drugie kiedy wchodzę do altany ze śmietnikiem światło włącza się dopiero kiedy z niej wychodzę. Potencjalnie ze śmietnika może wyłonić się zgniła ręka i złapać mnie za kołnierz, na głowę może wskoczyć nawiedzony kot, a do kieszeni schować szczur... co wtedy?!

Kiedyś, kiedy jeszcze robiłam dużo zdjęć, bo wydawało mi się że mogę zostać fotografem, udałam się z moją najlepszą przyjaciółką na sesję zdjęciową do opuszczonego domu znajdującego się przy torach. Swoją drogą owa "posiadłość" została już zburzona. Były tam stare drzwi z obdrapaną farbą oraz drewniana brama, pamiętająca czasy kiedy osiedle było daleką wsią. Brama przypięta była kłódką, która coś w sobie miała. Nawet zastanawiałyśmy, że może nic by się nie stało jakbyś sobie tą kłódkę bezzwrotnie pożyczyły. Zaczęłyśmy jednak snuć historie: a co jeśli w nocy z tej kłódki będzie słychać głosy? A jeśli zaczną wychodzić z niej duchy byłych właścicieli? Na pewno wciągnęliby nas do środka.
Niedaleko mojego rodzinnego domu stoi opuszczona budowla. Stoi i starszy niezmiennie od 16 lat, jak nie dłużej. Mało tego stoi dokładnie w połowie drogi do domu Leny, więc wracając od niej muszę tamtędy przechodzić. Zawsze wydawało mi się że ktoś stoi w ciemnym oknie, nawet wtedy kiedy zabito je deskami.

Jednak nie wszystkie teorie spiskowe związane są ze złymi duchami. W niektórych chodzi o te dobre duszki. Pisząc to mam na myśli np. stary zeszyt kuchenny mojej mamy. Już sama okładka wskazuje na to ile mąki na niego przesiano i ile wody wsiąkł. Ma posklejane strony, na niektórych tusz jest rozmazany i z trudnością można odczytać przepis. Tytuły niektórych przepisów związane są z jakąś historią lub osobą.

Z chęcią przeczytam o waszych teoriach spiskowych. 
Czy wierzycie w kłótnie po rozsypaniu soli albo o 7 latach nieszczęścia po rozbiciu lusterka?

9 komentarzy:

  1. Zupełnie mnie przesądy nie ruszają :) I do strachliwych babek też nie należę ;) Mam to po tacie, jestem wiec bardziej odwazna od mojego rodzenstwa i to ja ide na czaty, gdy cos spadnie z hukiem, bo mój narzeczony... nie nalezy do najodwazniejszych l;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie znowu jest tak, że w pracy jestem odważna, ale idąc sama np. lasem oglądam się co chwila, czy nie biegnie za mną dzik :P

      Usuń
  2. Przesądy mnie nie ruszają, ale nadal boję się, że pod moim łóżkiem mieszka zombie. Mądry tatuś grał przy mnie w Resident Evil jak miałam parę lat i traz widać efekty ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pod łóżkiem czai sie wszelkie zło :P

      Usuń
    2. I śmierdzące skarpetki ;D

      Usuń
  3. Ja mieszkam w kamienicy i boję się iść do piwnicy bo mam wrażenie, że mi szczur na nogę wskoczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie starsi koledzy opowiedzieli mi że w naszej piwnicy przywołali jakoegoś ducha, od tej pory mam traumę :P

      Usuń
  4. Z reguły nie wierzę w przesądy, ale czasem zdarzają się małe wyjątki :) Nie wymienię teraz nic konkretnego, bo jakoś nic nie przychodzi mi do głowy.

    OdpowiedzUsuń