niedziela, 1 stycznia 2017

Sylwestrowo - noworoczna tradycja Bulciów

Jak tam u Was? Szaleliście wczoraj, czy raczej pidżama i kołdra? Ja wychodzę z założenia, że sylwester to taki sam dzień jak każdy inny, tylko porzucamy się na nowy, pachnący tuszem kalendarz.

Na początku kiedy zdałam sobie sprawę, że kolejny rok z rzędu nigdzie nie idziemy było mi trochę przykro, ale później nawet się ucieszyłam. Całe to szykowanie, kupowanie kreacji, nie miałam ochoty na to. Stwierdziłam, że zdecydowanie bardziej wolę puchaty szlafrok i jakiś śmieszny film.

W zeszłym roku spędziliśmy ostatniego sylwestra w starym mieszkaniu w którym zostawiliśmy mnóstwo wspaniałych wspomnień. Kupiliśmy wtedy zdecydowanie za dużo krewetek, a na deser zajadaliśmy się tiramisu. A następnego dnia wybraliśmy się na noworoczną przejażdżkę rowerową po mroźnej puszczy kampinoskiej. Czy może być coś lepszego?!

Wczoraj miało być podobnie. Najpierw Bulcio zapewnił mi niebywałą atrakcję w postaci jazdy testowej potencjalnie nowym samochodem. Kupiliśmy nieco mniej krewetek, zrobiłam tiramisu, że palce lizać, wzięłam relaksującą kąpiel i ... w ostatniej chwili nastąpiła zmiana planów. Zapakowaliśmy jedzenie, włożyłam ulubione podarte dżinsy i pojechaliśmy spędzić mega lajtowy wieczór z naszymi przyjaciółmi.

Krewetki w maśle czosnkowym
Składniki:
900 g krewetek królewskich - ja kupuję w Lidlu
łyżka oleju
ostra papryka w proszku
100 g masła
4 duże ząbki czosnku
sok z cytryny
pęczek natki pietruszki
chrupiąca bagietka

Na dużej patelni rozgrzej łyżkę oleju i dodaj połowę masła, następnie dodaj drobno posiekany czosnek. Podsmażaj na małym ogniu przez ok. 6 minut. Do czosnkowego masła dodaj rozmrożone krewetki. Podsmażaj przez około 10 minut. Po tym czasie dodaj łyżeczkę ostrej papryki, sól oraz trochę pieprzu -  te przyprawy dodaję na oko. Podsmażaj przez ok. 5 minut i dodaj łyżkę masła. Kiedy masło się roztopi, bezpośrednio na patelnię wyciśnij sok z całej cytryny. Zredukuj płyn i dodaj drobno posiekaną natkę pietruszki i ostatnią część masła. Podawaj na ciepło z chrupiącą bagietką. Jedz palcami i uważaj żeby się nie poparzyć. Ja akurat mam ręce z azbestu, więc wcinam, aż mi się uszy trzęsą. 

Tiramisu - którego skromnie mówiąc jestem mistrzynią
Składniki:
250g serka mascarpone
3 żółtka
3 łyżki cukru
kubek mocnej kawy
łyżka whisky lub amaretto (ja akurat nie miałam, więc dodaję alkohol, który aktualnie mam otwarty, może być też czysta wódka) - ewentualnie można zrezygnować z tego składniki
140 g herbatników Lady Fingers
czubata łyżeczka ciemnego kakao
Do zaparzonej kawy dodaj łyżkę alkoholu i odstaw do wystudzenia.
Żółtka z cukrem utrzyj na puszystą masę - poznasz po tym, że zrobią się białe. Na małych obrotach miksera dodawaj po łyżce serek mascarpone. 
Ja zawsze podaje tiramisu w naczyniu żaroodpornym, ale równie dobrze możesz je zrobić w szklankach lub w zwykłej blaszce.
Herbatniki mocz po kolei w ostudzonej kawie u układaj w naczyniu. Wyłóż połowę masy z serka i żółtek, a następnie przesiej na nie kakao. Ponownie wykładaj herbatnikami (ja lubię drugą warstwę wykładać w przeciwnym kierunku niż pierwszą), wyłóż resztę masy i ponownie posyp kakaem. Schłódź przez minimum godzinę w lodówce. Chociaż cisto bardzo dobrze się kroi, ja preferuję je jeść prosto z naczynia ;)
I koniecznie dokładnie wyliżcie resztę kremu z łopatek miksera.

Dziś aby tradycji stała się zadość, pojechaliśmy na rower po wale wiślanym. Naszym celem była przejażdżka po nowej kładce nad kanałem Żerańskim. Powiem jedno: jest super, ale jadąc tym mostkiem kręciło się w głowie, jak na karuzeli.

Jak wy spędziliście ten wieczór?

P.S Kasiu i Jarku dziękujemy za towarzystwo i pozdrawiamy Kota.
P.S 2 Bulcio nadal stawia opór pod tym kątem. Prędzej kupi mi rybkę niż kota.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz