sobota, 15 lipca 2017

Co widzisz jak patrzysz w lustro?

***
Uwaga do tekstu: długo zastanawiałam się nad publikacją tego posta - tak długo, że problem przestał być aktualny, ale zapowiadałam więcej Bulejowskiej w Bulejowskiej, więc oto jestem.
***

Ja aktualnie nie widzę tej Bulejowskiej. Nie widzę swojego odbicia takim jakim lubię go najbardziej. Przesłania je Gośka - postanowiłam tak się dziś tak nazwać, bo nie przepadam kiedy ktoś tak do mnie mówi, a więc ostatnio jestem Gośka - bo nie lubię siebie.

Aktualnie nie lubię w sobie nic. Nie mam w co się ubrać i najchętniej wywaliłabym wszystko co mam w szafie. Nie lubię swoich włosów, puszą się jak tylko postanowię je uczesać i nie słuchają się nawet gdy im grożę. Nie lubię swojego makijażu, nie lubię swojego porannego odbicia w lustrze, gdy wychodzę z windy bo wyglądam szaro, zupełnie bezsensownie. Nawet ostatnio wybrałam się na zakupy wydać pieniądze których nie powinnam, i co? Nico, bo wszystko jest po prostu nie takie.

Aktualnie nie mam pryszczy tylko na kciukach. Wszystkie babcie na pilatesie są bardziej giętkie ode mnie i chociaż to nie zawody wstyd mi że doprowadziłam się do tego stanu.

A kiedy w końcu wracam do domu z pracy, padam na kanapę i zawijam się w koc jak tortilla z KFC, polana toksycznym sosem. Najgorzej jest wieczorem kiedy zmywam z siebie resztki dnia i nie podoba mi się Gośka, która widzę w lustrze. Do tego wszystkiego postanawia bezsensownie się rozpłakać. I beczy tak bezsensownie aż ma zapuchnięte oczy. Mówi wtedy, że nie może sobie ze sobą poradzić. Ot tak po prostu - błahostka.
I proszę nie pytaj: masz okres, czy co? To tylko pogorszy sprawę, bo znaczy że i tak tego nie zrozumiesz. Co więcej taki stan nie zdarza mi się regularnie, ale powraca ... a może to rzeczywiście hormony ... a może każdemu z nas się czasem tyle nazbiera, aż musi się ulać. Może to są łzy oczyszczenia?!

Biedny Bulcio, jego ból jest niemal taki sam jak mój, kiedy wracam czwarty raz do mieszkania zmienić buty które nie pasują do kolczyków. Kiedy po raz enty rozklejam się nad paznokciowymi, których nie chce mi się umalować. Mówi mi wtedy: popatrz w lustro i powtarzaj sobie ze jesteś ważna. Powtarzaj tak aż znów zobaczysz ta Bulejowską z błyskiem w kocim oczku.

Ale do cholery tu nie chodzi o to czy ja jestem ważna czy nie, ja po prostu dzis* jestem ... brzydka.


*dziś oznacza dziś - prawdopodobnie nie jest to stan permanentny i zaraz minie, aby powrócić za kilka miesięcy kiedy grzywka znów odrośnie i moja twarz będzie wyglądała jak przerośnięty lukrowany paczek.

P.S Wiem, na świecie są większe problemy, niż ten opisany przeze mnie. Piszę to z dużym dystansem do siebie, więc i Ty tak go odczytaj ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz