poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Weekend highlights

Sezon urlopowy w pełni. Pociągi i autobusy wydają się jakby większe, Warszawa opustoszała i przybyło miejsc parkingowych. My na nasz wyczekany urlop ruszamy już za tydzień, 
ale trafiła się okazja na małego wstępniaka nad polskim morzem. 

Dla mnie podczas tak krótkich wyjazdów oprócz komfortu psychicznego również ważny jest komfort (nazwijmy to) lokacyjny (hahaha). Bardzo lubię tego typu wnętrza, są takie moje, więc przyjemnością było się w nich relaksować.
 Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam urlop z tak spokojną głową o pracę i o powrót później. 
Czuję prawdziwy psychiczny komfort, tak więc odpoczynek musiał być efektywny :) 

Nie chciałam tracić ani minuty wolnego czasu. 
Pobudka obowiązkowo o 7:00, poranny szybki spacer i kawa na rozbudzenie nie potrzebna. 
6,5 km w 1 h 8 min marszem uważam za na prawdę dobry czas. 
Oczywiście poza spacerami w planie było czytanie, ale wiecie co? Udało mi się przejść przez dwa rozdziały, wolałam siedzieć i się relaksować bez przymusu robienia czegokolwiek. 
Takie odmóżdżenie czasami jest wskazane. 
Faworytem tego spotkania, poza ulubionym dżinsowymi szortami, był różowy sweter. A wyjazd nad polskie morze bez gofra nie jest kompletny. Co więcej pogoda dopisała, a to jak wygrana na loterii. Wiaterek przyjemnie chłodził, więc nawet nie poczułam kiedy się tak opaliłam. 

Pierwotny plan był taki: mama z babcią jadą nad morze, a my dojeżdżamy w sobotę. Później ochoty na wyjazd nabrała moja siostra z chłopakiem, brat mojej mamy z rodziną, a nawet moi teściowie. Ostatecznie wszyscy pojechaliśmy. 
Każde spało gdzie indziej, ale mieliśmy dużo okazji do spędzenia wspólnie czasu.
Jantar to miejsce w którym spędzałyśmy każde wakacje naszego dzieciństwa. 
Tutaj jakby czas zatrzymał się w miejscu tylko my się starzejemy. Przyjeżdżamy tu coraz większym gronem i zawsze będziemy wracać tutaj z sentymentem. 
Wklejamy kolejne zdjęcia do rodzinnego albumy. 

Wydarzyło się tutaj wiele pięknych chwil ... tą z pewnością zapamiętamy na całe życie. 
Moja siostra powiedziała TAK. I to jest to właściwe TAK - każde z nas jest tego pewne.
Ostatni dzień spędziliśmy w Gdańsku. Odwiedziliśmy Muzeum II Wojny Światowej, a następnie zjedliśmy niedzielny obiad w małej, przytulnej knajpce. 

Po takim resecie nawet powrót w korku nie jest w stanie zepsuć mi humoru. Wracając snujemy plany na kolejny tydzień i organizujemy czas przed kolejnym urlopem. Wypoczęłam, nabrałam energii i jestem na ostatniej prostej ... następny przystanek: PORTUGALIA. 
Mam nadzieję, że Wy podczas weekendu naładowaliście baterie. 
Do kolejnego już bliżej niż dziś rano ;)
Dajcie znać co porabialiście!

4 komentarze:

  1. Gosia przepiękny pokój! Podasz namiary zakwaterowania? Czas marszu rewelacyjny. Jak to mówią do trzech razy sztuka - trafiła M. na tego jedynego ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No świeżbiło żeby tak napisać ;) Jeżeli chodzi o zakwaterowanie to umieściłam tylko sypialnie, ale całe mieszkanie jest w tym stylu. Rezerwowaliśmy przez booking.com: Apartamenty Flaming Baltic Park Stegna. Polecam!!!
      Co do marszu tylko to mi pozostaje, muszą mi ponastawiać kręgosłup. Póki co kupuję kije i będę zasuwała za seniorami ;)

      Usuń